W SEJMOWYCH DEBATACH |
2012-07-12 |

Pytanie w sprawach bieżących
Panie Marszałku! Wysoka Izbo!
Ministerstwo Rozwoju Regionalnego rozpoczęło w ostatnim czasie prace nad podziałem funduszy europejskich w nowej wieloletniej perspektywie finansowej na lata 2014– –2020. Informacje na ten temat zostały przedstawione na stronie internetowej ministerstwa, gdzie stwierdza się m.in., że przygotowany przez ministerstwo dokument pt. „Programowanie perspektywy finansowej 2014–2020 – uwarunkowania strategiczne” został już przekazany do resortów i samorządów województw, co w założeniach ma zapoczątkować dyskusję o podziale funduszy europejskich w naszym kraju w nowej perspektywie finansowej. O celowości takich działań konsultacyjnych z pewnością nikogo nie trzeba przekonywać, bo przecież doprecyzowanie polskiej koncepcji wykorzystywania tych środków z całą pewnością ułatwi trwające negocjacje w zakresie wysokości budżetu Unii Europejskiej i zasady realizacji wspólnotowej polityki spójności. W przedstawionych przez Ministerstwo Rozwoju Regionalnego propozycjach stwierdza się, że w nowej perspektywie finansowej samorządy wojewódzkie w naszym kraju będą miały do dyspozycji znacznie większe środki niż ma to miejsce obecnie. Niewiele mówi się natomiast o programach krajowych, wspominając tylko, że takie programy będą realizowane w zakresie projektów reform systemowych czy inwestycji o znaczeniu krajowym. Brak w tym zakresie bardziej szczegółowych propozycji ze strony Ministerstwa Rozwoju Regionalnego skłania do szczególnej refleksji o przyszłości realizowanych dotychczas programów regionalnych finansowanych ze środków Unii Europejskiej. Szczególne znaczenie ma tu niewątpliwie program „Rozwój Polski Wschodniej”, dzięki któremu pięć województw z tzw. ściany wschodniej otrzymało szansę nadrobienia wielu zapóźnień cywilizacyjnych. Dlatego też w związku z tymi pracami warto zapytać – traktujemy to również jako postulat – dlaczego przy planowaniu działań w zakresie nowej perspektywy finansowej Unii Europejskiej rząd i Ministerstwo Rozwoju Regionalnego rezygnują z dalszej realizacji programu „Rozwój Polski Wschodniej”, mimo że pięć województw objętych działaniami tego programu nadal potrzebuje szczególnego wsparcia z uwagi na ogromne potrzeby w zakresie inwestycji infrastrukturalnych.
Sprawozdanie z działalności generalnego inspektora ochrony danych osobowych w roku 2011
Pani Marszałek! Wysoka Izbo!
W imieniu Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość mam zaszczyt przedstawić stanowisko klubu w sprawie sprawozdania z działalności generalnego inspektora ochrony danych osobowych w 2011 r. Już na wstępie mojego wystąpienia chciałbym zwrócić uwagę Wysokiej Izby na fakt, że instytucja generalnego inspektora ochrony danych osobowych zajmuje w pracach tego Sejmu jakieś wyjątkowe miejsce, a szczególnie w tym roku. Pragnę bowiem przypomnieć, że na 8. posiedzeniu Sejmu w dniu 17 lutego br. rozpatrywaliśmy już sprawozdania z działalności generalnego inspektora ochrony danych osobowych z lat 2009 i 2010. Już wtedy z ust wielu państwa posłów padały pytania, z czego wynika takie opóźnienie i czym ono jest podyktowane. Mimo braku odpowiedzi na te pytania już wówczas powszechna była wiedza, że przetrzymywanie takich sprawozdań przez Prezydium Sejmu niczemu nie służy i może wynikać chyba tylko i wyłącznie z parlamentarnego lenistwa obecnej większości parlamentarnej. To, że rozpatrujemy obecnie sprawozdanie generalnego inspektora ochrony danych osobowych z działalności za ubiegły rok, może jednak świadczyć, że coś w tej sprawie drgnęło i można mieć nadzieję, że taką tendencję uda się utrzymać w przyszłości. To, co przed chwilą powiedziałem w sprawie sprawozdania generalnego inspektora ochrony danych osobowych za 2011 r., jest jednak chyba jedyną dobrą opinią, jaką w sprawie tego dokumentu może wyrazić mój Klub Parlamentarny Prawo i Sprawiedliwość. Zacznijmy więc od początku: zatrudnienie. W sprawozdaniu przedstawione są informacje, że na przestrzeni 2011 r. nie wzrosło zatrudnienie w Biurze Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych, mimo że w tym okresie znacznie wzrosła liczba wydawanych decyzji, zgłaszanych skarg czy też zgłoszonych do rejestracji zbiorów danych. Jednocześnie podaje się tam informację, że brak jest obecnie możliwości motywowania najlepszych pracowników zmianami w ich wynagrodzeniu. Jeżeli porównamy rozpatrywane obecnie sprawozdanie z poprzednim – tym za rok 2010 – to zobaczymy, że zatrudnienie rzeczywiście nie wzrosło w znaczący sposób, choć dziwne wydaje się chociażby zwiększenie liczby etatów w zespole rzecznika prasowego, który nie prowadzi przecież żadnych merytorycznych działań w zakresie ochrony danych osobowych. Wydaje się to bardzo niezrozumiałe, także w kontekście wspomnianego już przeze mnie a ujętego w sprawozdaniu braku wystarczających środków finansowych w budżecie generalnego inspektora ochrony danych osobowych do właściwego motywowania pracowników. Czyżby w tej instytucji, podobnie jak we wszystkich rządowych instytucjach, ważniejsze były działania z zakresu ogólnie pojętego public relation niż merytoryczne działania wynikające z zapisów ustawy o ochronie danych osobowych? Wydaje się, że obecnie tak właśnie jest, a przytoczony przeze mnie przykład zdaje się to potwierdzać. Przy analizowaniu dalszej części sprawozdania – z pominięciem oczywiście obszernych fragmentów skopiowanych z podobnych sprawozdań z lat ubiegłych – uwagę przyciąga niewątpliwie sprawa 17 kontroli przeprowadzonych na przestrzeni 2011 r. w sektorze agencji pośrednictwa pracy. Okazuje się, że nieprawidłowości z zakresu ochrony danych osobowych wykryto tutaj aż w 15 przypadkach. Niestety, poza bardzo szczegółowym opisem kilku konkretnych przypadków nie uda się w sprawozdaniu znaleźć żadnych sugestii usprawnienia na przyszłość działań w tym zakresie, choćby przez odpowiednie zmiany legislacyjne. Czyżby więc to i temu podobne sprawozdania powstawały tylko po to, aby poinformować Wysoką Izbę o działaniach kolejnej niedoinwestowanej instytucji? A może powinny one proponować Wysokiej Izbie podejmowanie konkretnych rozwiązań legislacyjnych w tym zakresie? Tego właśnie brakuje w sprawozdaniu. Przy porównaniu obecnie rozpatrywanego sprawozdania z tymi z lat poprzednich warto także zwrócić uwagę na zbliżoną w każdym roku liczbę przeprowadzonych kontroli – ok. 200. Mimo iż większość tych kontroli wykazuje bardzo poważne nadużycia w całym szeregu instytucji, co z całą pewnością uzasadnia ich przeprowadzanie, nie robi się jednak nic, aby poszerzyć zdecydowanie i liczbę, i zakres działań kontrolnych. Wszystko można oczywiście po raz kolejny zrzucić na karb skromnego budżetu Biura Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych, ale taka argumentacja zdaje się nie wytrzymywać krytyki. Bo niby jak ma się ten budżet zwiększyć, skoro nikt nic w tym zakresie nie robi, a już na pewno nic na ten temat nie mówi omawiane w dniu dzisiejszym sprawozdanie generalnego inspektora ochrony danych osobowych. Wracając do dyskusji, jaka prowadzona była na forum Sejmu przy omawianiu sprawozdania generalnego inspektora ochrony danych osobowych za lata poprzednie, warto też z całą pewnością przypomnieć co najmniej kilka sugestii pod adresem tej instytucji, które wówczas były przytaczane. I tak na przykład mój Klub Parlamentarny Prawo i Sprawiedliwość zwracał wówczas uwagę na bardzo oczekiwaną społecznie potrzebę zapewnienia odpowiedniej transparentności życia publicznego, a szczególnie władzy publicznej na szczeblu samorządowym gmin, powiatów i województw. Już wówczas zwracaliśmy uwagę, że obywatele tylko wtedy będą mogli sprawować społeczną kontrolę, kiedy będą mieli dostęp do pełnych informacji związanych z osobami lub funduszami publicznymi. Sugerowaliśmy wówczas także konieczność podjęcia bardzo konkretnych działań, które miałyby doprowadzić do zdecydowanego poszerzenia jawności danych w tym zakresie, bo o ile na przykład powszechnie dostępne są informacje o wynagrodzeniu osób publicznych, funkcjonariuszy publicznych, wójtów, burmistrzów, prezydentów miast czy też starostów, to już zarobki ich bliskich i członków rodzin, zatrudnianych jakże często w jednostkach organizacyjnych tych samych samorządów, jawne już nie są, a przecież przykłady pokus korupcyjnych są w tych miejscach bardzo dobrze znane. Ubolewam, że przedstawione wówczas przez mój klub parlamentarny postulaty nie znalazły żadnego odzwierciedlenia w działaniach generalnego inspektora ochrony danych osobowych w formie propozycji zmian legislacyjnych, a powszechną już wiedzą jest to, że na inicjatywę rządu w tym zakresie nie ma co liczyć. Pozwalam sobie na przekazanie Wysokiej Izbie tylko kilku krytycznych uwag odnoszących się do omawianego przez nas w dniu dzisiejszym sprawozdania z działalności generalnego inspektora ochrony danych osobowych w 2011 r. Zapewniam jednak, że zastrzeżeń tych jest zdecydowanie więcej. Pozwolą państwo, że nie będę ich wyliczał nie tylko z braku czasu, jaki nam jako klubowi w tym miejscu przysługuje, ale także dlatego, że co najmniej w kilku przypadkach należałoby użyć języka, którego po prostu posłowi na Sejm używać nie wypada. Klub Parlamentarny Prawo i Sprawiedliwość będzie głosował przeciwko przyjęciu przez Wysoką Izbę sprawozdania generalnego inspektora ochrony danych osobowych za 2011 r. Dziękuję bardzo.

